przewiń do końca przewiń do początku zobacz pełny tekst dokumentu

Przemówienie do Rady Naukowej Episkopatu Polski, 1

Pozwólcie, że zrobię do tego małego paragrafu szerszy komentarz.

Możemy zacząć właśnie od tej konstytucji apostolskiej, która ukazała się bardzo niedawno, chociaż nosi datę wydania 15 kwietnia, czyli związana jest z uroczystością wielkanocną, a jeżeli chodzi o ordinationes załączone do konstytucji — noszą datę 29 lub 30. Po włosku 29 kwietnia, czyli datę uroczystości św. Katarzyny Sieneńskiej, aby pokazać, że Kościół chce wprowadzić kobiety do Rady Naukowej! Jest to poniekąd dokument życia kardynała dobrze nam znanego, przyjaciela naszego, kardynała Gabriela Marii Garrone, dokument jego prefektury w Kongregacji pro Institutione Catholica, który w pewnej mierze przygotowaliśmy wspólnie. Chyba ksiądz biskup Rechowicz jest najdawniejszym świadkiem przygotowań tej nowej konstytucji, bo był pierwszym uczestnikiem polskim, jeszcze jako rektor KUL-u, tego zebrania, na którym zaczęto planować nową konstytucję, chyba już po wydaniu Normae quaedam, albo też mniej więcej w momencie wydania tej nowelizacji do starej konstytucji Deus scientiarum Dominus. A potem, już jako zorganizowana Rada Naukowa uczestniczyliśmy w zebraniu rzymskim, które miało miejsce z końcem listopada i z początkiem grudnia 1976 roku. Uczestniczyliśmy razem z reprezentantami uczelni katolickich z całego świata w bardzo silnym składzie, zwłaszcza gdy chodziło o delegatów biskupów. To zebranie było właśnie ostatnią konsultacją przed napisaniem konstytucji.

Myślę, że istnieją dwa problemy, a zarazem dwa postulaty, które znajdują swój wyraz w nowej konstytucji, a które w pewnym sensie stoją u fundamentu powołania Rady Naukowej Episkopatu Polski, które określają jej genezę i jej funkcję. Oczywiście, że te problemy i postulaty zarazem, które wymienię, aczkolwiek nie wyczerpują całości zagadnienia, są jednak bardzo istotne. Przede wszystkim chodzi o to, ażeby wyciągnąć w tym dokumencie właściwy wniosek z nauki Soboru o kolegialności Episkopatu. Wiadomo, że uczelnie akademickie w Kościele są w szczególny sposób podporządkowane Stolicy Apostolskiej; że ona jest właściwym autorytetem jurysdykcyjnym dla tych uczelni. Ona jest także ich własnym zwierzchnikiem na forum pozakościelnym, międzynarodowym: ona jest właściwym autorytetem. Jeżeli te uczelnie wszystkie mają jako kościelne, jako katolickie, swój autorytet akademicki w zasięgu światowym, międzynarodowym, to mają go ze względu na zwierzchność Stolicy Apostolskiej. Oczywiście, że nie instytucja kształtuje naukę. Naukę kształtują uczeni, ale kształtują w ramach instytucji. Jeżeli ma to być nauka katolicka, jeżeli w tej nauce katolickiej w świecie współczesnym, dzisiejszym i jutrzejszym, ma panować prawdziwa wolność akademicka w znaczeniu katolickim, to te sprawy muszą być bardzo jasno postawione w konstytucji.

Otóż myślę, że instytucja powołana przez Episkopat Polski, która się nazywa Radą Naukową, jest jakimś nieschematycznym prototypem tego, do czego musi się dążyć w Kościele, to znaczy do tej odpowiedzialności za naukę katolicką. Oczywiście ta odpowiedzialność za naukę katolicką ma różne kręgi. Zupełnie innego typu odpowiedzialnością za naukę katolicką jest ta odpowiedzialność, która dotyczy wprost nauczania wiary i zasad moralności chrześcijańskiej, i zupełnie innego typu odpowiedzialnością za naukę katolicką jest ta, która się wiąże ze sposobem uprawiania filozofii, bo tu jesteśmy na terenie poszukiwań rozumu ludzkiego, nie związanego — że tak powiem — ze słowem Bożym wprost, a jeszcze inną, gdy chodzi o cały szereg, cały najszerszy krąg różnorakich nauk, aż do nauk, powiedzmy, technicznych, bo i to przecież wchodzi w strukturę różnych uniwersytetów katolickich na świecie. I stąd też i ta zasada odpowiedzialności Episkopatów wspólnie ze Stolicą Apostolską za instytucje katolickie naukowe, akademickie będzie musiała być stosowana analogicznie. To jest jeden problem centralny. W każdym razie w postawieniu tego problemu zawiera się dokładnie ta sama zasada, która przyświecała nam w Polsce w momencie powołania Rady Naukowej, a mianowicie, że Kościół musi mieć prawo i musi mieć środki stanowienia o swojej własnej nauce. Musi mieć prawo i musi mieć środki stanowienia o swojej własnej nauce zarówno pod względem merytorycznym, treściowym z uwzględnieniem całej analogii czy analogiczności tej treści, jak też i pod względem strukturalnym, personalnym itd.

Druga zasada, którą wyniosłem z Polski, a która bardzo głęboko wchodzi w doświadczenie Kościoła w całym świecie, to jest zasada odpowiedzialności za akademickie wykształcenie kleru. Może się wydawać, że to jest zasada zawężająca funkcje uczelni katolickiej, zwłaszcza uniwersytetów, zwłaszcza uniwersytetów wielowydziałowych, wielodyscyplinowych, które to uniwersytety kształcą czasem w ogromnej większości ludzi świeckich i dlatego też ta zasada tam nie sięga, do tego się nie odnosi; niemniej jesteśmy świadkami pewnego tradycyjnego podziału. Powiedziałbym, że ten podział zaczyna już w ostatnich czasach przybierać charakter jakiegoś rozszczepienia pomiędzy statusem akademickim ludzi świeckich, niezależnie od ich wyznania czy światopoglądu — i duchownych, uformowanych w seminariach duchownych, które per se statusu akademickiego nie mają. Kościół nie nadał im tego statusu nigdy i nie nadaje im również konstytucja Sapientia christiana. Zgoda. Seminaria duchowne per se czemu innemu służą. Niemniej trzeba zapobiec temu, powiadam, rozszczepieniu, które zaczęło się kształtować. Przeglądałem raporty prowadzone przez Kongregację pro Institutione Catholica, z których wynika, że księża wychodzący z seminariów na całym świecie szukają kompensaty akademickiej. Studiują przeróżne dziedziny. Następuje jakieś rozproszenie sił, siły ich świadomości; przede wszystkim utrata wiary w to, że z racji swego kapłaństwa, swojej misji, kapłan jest człowiekiem o wykształceniu, o statusie akademickim, co niewątpliwie ma swoje konsekwencje w jego osobistej świadomości, w jego pozycji społecznej. Poruszając tę sprawę w Polsce, zawsze mówiłem i mówiliśmy sobie wszyscy razem, i w tym gronie, i na Konferencjach Episkopatu, że na pewno status społeczny księdza nie zależy przede wszystkim od jego stopnia akademickiego. Może być człowiekiem bez stopnia akademickiego. Świętość jego życia, czasem wybitne zdolności osobiste stwarzają fakt, że jest wielkim duszpasterzem, że ma ogromny wpływ apostolski. Ale to byłoby rozumowanie per accidens.

Trzeba dążyć do tego, ażeby jego status, status akademicki, przez to samo i społeczny status księdza odpowiadał jego faktycznemu wykształceniu.

I to jest drugie z tych doświadczeń polskich, które wszyscy mniej lub bardziej znamy i wiemy, jak wygląda w naszej rzeczywistości. Weszło ono do konstytucji Sapientia christiana, przynajmniej w formie generalnego postulatu: należy dążyć do tego wszędzie, ażeby przygotowanie do kapłaństwa łączyło się efektywnie z osiąganiem stopnia akademickiego, statusu człowieka o wyższych studiach. Oczywiście, że to wszystko nie dopowiada sprawy do końca. Właściwie nie mówi o rzeczy najważniejszej. Rzeczą najważniejszą dla Rady Naukowej jest nauka, uprawianie nauki. Stajemy jednak chyba na słusznym stanowisku, że istnieje sprzężenie zwrotne pomiędzy nauką, uprawianiem nauki a nauczaniem. Jeżeli nauczanie ma mieć profil, wyraz akademicki, uniwersytecki, musi się opierać na uprawianiu nauki, czyli musi być związane z pewnego typu warsztatem i vice versa: jeżeli nauka ma wypływać z nauczania akademickiego, musi być autentyczną nauką.

Kościół — zwłaszcza w naszej epoce — musi podejmować tę odpowiedzialność. Musi, po pierwsze, stanowić świadomie o sprawach swojej własnej nauki na poziomie akademickim. Musi, podobnie, z pełną świadomością uczestniczyć w wielkich procesach nauki współczesnej, związanych z działalnością uniwersytetów i wielorakich instytutów, zwłaszcza zaś swoich własnych uniwersytetów i instytutów katolickich.

Rada Naukowa Episkopatu, skupiająca w sobie przedstawicieli wszystkich uczelni katolickich o charakterze akademickim w Polsce, w tym właśnie ma dopomagać Episkopatowi i Kościołowi w naszej Ojczyźnie. Powiedziałbym: społeczeństwu katolickiemu. Nie przesadzę, gdy powiem, że spoczywa na niej poważna część odpowiedzialności za dziś i jutro polskiej kultury chrześcijańskiej.

I dlatego też, mając w pamięci to wszystko, polecam waszą dalszą działalność, czcigodni biskupi i profesorowie, Stolicy Bożej Mądrości i z całego serca wam błogosławię.