koniec dokumentu początek dokumentu

Przemówienie podczas spotkania z młodzieżą, Plac św. Jana na Lateranie

Droga młodzieży!

Witajcie!

Do wielu z was mogę powiedzieć: Witajcie znowu! Dziś spotykamy się bowiem tak samo jak przed rokiem. Obchodziliśmy wówczas nadzwyczajny Jubileusz Odkupienia i przyrzekliśmy sobie, że jeszcze się zobaczymy. Dzisiejsze spotkanie odbywa się z okazji obchodów Międzynarodowego Roku Młodzieży, ogłoszonego przez Organizację Narodów Zjednoczonych w przekonaniu, że we wszystkich planach dotyczących przyszłości młodzież odgrywa wiodącą rolę. (...)

Myśl przewodnia, jaką Organizacja Narodów Zjednoczonych wybrała dla tegorocznych obchodów, zawiera się w trzech jakże znaczących słowach: "Uczestnictwo - postęp - pokój". Trzy podstawowe wartości, trzy cele, ku którym mają zmierzać wysiłki wszystkich młodych ludzi świata. Dzisiaj pomówimy przede wszystkim o uczestnictwie. (...)

Drodzy przyjaciele, kiedy odezwałem się do was w różnych językach, odpowiedziały mi poszczególne grupy, które łączy właśnie język, okrzykami i oklaskami dając wyraz radości, że zwróciłem się bezpośrednio do nich. Język tworzy wspólnotę, sprawia, że czujemy się związani z narodem, ludem lub plemieniem. Poprzez język uczestniczymy w tej wspólnocie. Ale nie tylko przez język. Także i inne czynniki wpływają na to, że w każdym z nas rozwija się poczucie uczestnictwa we wspólnocie własnej ojczyzny. To historia, kultura, obyczaje i poniekąd nawet religia.

Zapytajmy teraz, co znaczy: uczestniczyć? - Być razem z innymi i równocześnie w tym "razem" pozostać sobą. Tym, co ludzi łączy, co pozwala jednym uczestniczyć w życiu drugich, jest współdzielenie dóbr, wspólnota wartości.

Jeszcze wyraźniej widać to we wspólnocie rodziny. Rodzina bowiem jest nie tylko wspólnotą, jest także komunią osób, co oznacza, że każdy uczestniczy w człowieczeństwie każdego: mąż i żona, rodzice i dzieci, dzieci i rodzice. Znaczenie rodziny jako szkoły uczestnictwa można więc uznać za nieprzecenione. I nieprzeceniona jest strata, gdy tej szkoły uczestnictwa brak: gdy rodzina jest rozbita.

Drodzy młodzi, pomyślcie, by wasze rodziny były zdrowe. (...) Zdrowa rodzina jest najpewniejszą gwarancją pogodnego życia małżonków i największym darem, jaki mogą ofiarować swoim dzieciom.

Szczególną szkołą uczestnictwa jest Kościół. Pojmujemy to na podstawie wydarzenia najbardziej podstawowego w życiu kościelnym: uczestnictwa we Mszy świętej.

Co oznacza udział we Mszy św.? Zauważcie, że mówię "brać udział”, a nie tylko „być na Mszy św.". Musimy najpierw zrozumieć, co to jest Msza św. Nie jest to po prostu święty obrzęd, któremu można tylko towarzyszyć, powiedzmy "neutralnie". Msza jest ofiarą Chrystusa, stołem biesiadnym, który On sam zastawia i do którego wszystkich nas zaprasza jako współbiesiadników. Pokarm, który spożywamy przy stole eucharystycznym, to Ciało i Krew Jezusa. On dzieli je pośród współbiesiadników pod postacią chleba i wina, "na pamiątkę" ciała i krwi przelanej na krzyżu. "Bierzcie i jedzcie(...)"‚ "Bierzcie i pijcie...": do udziału w wieczerzy eucharystycznej wezwani są wszyscy, bo to w niej odnawia się w tajemniczy sposób to, co dotyczy nas wszystkich - tajemnica śmierci i zmartwychwstania Pańskiego, dzięki której zostaliśmy odkupieni.

W każdej grupie wiernych zebranych w imię Chrystusa urzeczywistnia się Jego specjalna obecność - bo czyż on sam nie obiecał: "Gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich" (Mt 18, 20)? - Pomyślmy zatem, o ileż bardziej żywa i prawdziwa jest Jego obecność we wspólnocie skupionej wokół Jego ołtarza! Chrystus jest obecny w centrum wspólnoty w realności swego Ciała i swojej Krwi, i wzywając każdego do spożywania tego Boskiego pokarmu, sprawia, że wszyscy w Nim stają się jednością: "Ponieważ jeden jest chleb, przeto my, liczni, tworzymy jedno Ciało. Wszyscy bowiem bierzemy z tego samego chleba" (1 Kor 10, 17).

A zatem Kościół wychowuje nas do wspólnoty poprzez współuczestniczenie w tajemnicy Chrystusa, zwłaszcza w tajemnicy paschalnej, to znaczy w Jego męce, śmierci i zmartwychwstaniu. To tajemnica Odkupienia, czyli Przymierza, które Bóg zawarł z człowiekiem, z całą ludzkością, "we krwi", czyli w Ofierze Syna swego, Jezusa Chrystusa, Pana naszego.

My także zostaliśmy wezwani do udziału w tym Przymierzu, a nasz udział ma charakter ciągły i dokonuje się przede wszystkim poprzez chrzest - sakrament, w którym Bóg, potwierdzając swoją niczym niezachwianą wolę przyjaźni, odciska na duszy nowego chrześcijanina własne, nieusuwalne znamię. Bóg jest wierny: Jego Przymierze nie jest przejściowe, jest trwałe. Wszystkie sakramenty następujące po chrzcie są, wedle planu Bożego, potwierdzeniem i pogłębieniem tego pierwszego i nigdy nie odwołanego Przymierza, które On zawarł z każdym z nas.

Niestety, człowiek nie potrafi odpowiedzieć Bogu taką samą wiernością. Gdy popełnia grzech‚ buntuje się przeciwko Przymierzu i je łamie. Jednakże miłość Boga jest niezachwiana, nie cofa się nawet wobec takiej niewdzięczności: w sakramencie pokuty i pojednania przygarnia skruszonego grzesznika, by na nowo zawiązać z nim Przymierze, któremu sama nigdy nie uchybiła. Bóg postępuje jak ojciec z dobrze wam znanej przypowieści ewangelicznej.

Każdy aspekt życia chrześcijańskiego jest ontologicznym wyrazem uczestnictwa w Nowym Przymierzu, które Bóg zawarł z ludzkością w Chrystusie, a któremu odpowiada zadanie natury egzystencjalnej: całe życie chrześcijanina winno być dynamicznym świadectwem nowej rzeczywistości, w której uczestniczy za sprawą miłości Boga. Mówiąc inaczej - jest on wezwany do uczestnictwa we wspólnocie Kościoła, w zbawczym posłannictwie Chrystusa.

Sobór Watykański II w sposób żywy przedstawił ten aspekt życia chrześcijańskiego. Lumen gentium na przykład mówi: "Apostolstwo świeckich jest uczestnictwem w samej zbawczej misji Kościoła i do tego właśnie apostolstwa sam Pan przeznacza wszystkich przez chrzest i bierzmowanie. Dzięki sakramentom, a szczególnie dzięki świętej Eucharystii, udzielana jest i podtrzymywana owa miłość Boga i ludzi, która jest duszą całego apostolstwa. Ludzie świeccy zaś szczególnie powołani są do tego, by czynić obecnym i aktywnym Kościół w takich miejscach i w takich okolicznościach, gdzie jedynie przy ich pomocy stać się on może solą ziemi. Tak oto każdy świecki na mocy samych darów, jakie otrzymał, staje się świadkiem i zarazem żywym narzędziem posłannictwa samego Kościoła 'według miary daru Chrystusowego' (Ef 4, 7)" (33).

Sobór wspomina także o posłannictwie świeckich, którzy "mogą być (...) powoływani w różny sposób do bardziej bezpośredniej współpracy z apostolatem hierarchii, na wzór owych mężów i niewiast, co pomagali Pawłowi w głoszeniu Ewangelii, wielce się trudząc w Panu (por. Flp 4, 3; Rz 16, 3 nn)" (tamże).

Wszyscy jesteśmy więc wezwani na świadków Chrystusa. To wezwanie jest zakorzenione w sakramencie chrztu, a swój wyraz formalny osiąga w sakramencie chrześcijańskiej dojrzałości: w bierzmowaniu. Bierzmowanie zapewnia chrześcijaninowi specyficzne uczestnictwo w zbawczym i profetycznym posłannictwie Odkupiciela i utwierdza go - Confirmatio! - w codziennych obowiązkach tego powołania.

Drodzy młodzi, przyjrzyjcie się teraz swoim wspólnotom, grupom, ruchom, których jesteście uczestnikami. Nie zapominajcie, że miarą autentyzmu tych zrzeszeń jest ściśle określone kryterium: wspólnota, grupa, ruch, do którego należycie, jest prawdziwy o tyle, o ile pomaga wam uczestniczyć w zbawczym posłannictwie Kościoła, to jest w realizowaniu waszego chrześcijańskiego powołania w różnych dziedzinach, w których z woli Opatrzności przyszło wam działać.

Jakże bogate znaczeniowo jest dla chrześcijanina słowo "uczestnictwo"! Wszystko to, co powiedzieliśmy dotąd, nie ukazuje jeszcze pełnego znaczenia uczestnictwa, do którego wzywa nas Ewangelia. Jesteśmy bowiem wezwani w Jezusie Chrystusie do uczestnictwa w życiu Boga samego, Trójcy Przenajświętszej: oto jakże dobrze wam znany punkt najważniejszy Chrystusowego orędzia, jaśniejąca światłością perspektywa, o jakiej umysł ludzki nie śmiałby nawet pomyśleć. Oto dar łaski. Łaska jest rzeczywistym uczestnictwem w naturze Bożej. To słowa z drugiego Listu św. Piotra (por. 1, 4). A Jan Apostoł upomina: "Obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest" (1 J 3, 2). Na tym polega sama istota zbawczego planu Boga. Toteż celem naszym jest upodobnienie się do Boga, w czym zdolność człowieka do uczestnictwa zostaje przekroczona i wysublimowana, i otwiera się na życie Boże.

Kościół, który wiedzie nas do tego najwyższego celu, jest właśnie sakramentem owego uczestnictwa. Jedynym zaś celem jego życia - modlitwy we wszystkich aspektach, sakramentów, liturgii - jest pomaganie chrześcijanom we wcielaniu we własne życie rzeczywistości udziału w Bożej miłości oraz wynikających z niej wymagań.

Miłość, to pierwsze i podstawowe wymaganie. Życie Boże jest bowiem komunią miłości. Jeśli miłość jest szczytem i pełnią uczestnictwa, do którego zostaliśmy wezwani, jest oczywiste, że pierwszym przykazaniem jest przykazanie miłości Boga i bliźnich. Mamy uczestniczyć w Bóstwie i dojrzewać w tym uczestnictwie do skali wieczności, uczestnicząc w człowieczeństwie naszych braci: bliskich i dalekich. To jest zarazem etyczny rdzeń naszego powołania chrześcijańskiego i ludzkiego. Przykazanie miłości jest nierozłączne z wezwaniem do uczestnictwa.

Tak zatem wy, młodzi, w szkole waszych rodzin, waszych wspólnot, waszych narodów - w szkole Kościoła - macie wychowywać się do całego bogactwa uczestnictwa w wymiarze międzyludzkim (społecznym), a zarazem religijnym i nadprzyrodzonym. Zostaliście wezwani do uczestniczenia w prawdziwym postępie, który poprzez ustanowienie właściwych proporcji między "być" a "mieć" musi coraz bardziej stawać się postępem w sprawiedliwości w różnych zasięgach i wymiarach: postępem w cywilizacji miłości.

Zostaliście też wezwani do udziału w tym wielkim nieodzownym wysiłku całej ludzkości, którego celem jest odsunięcie widma wojny i budowanie pokoju. Macie być ludźmi "czyniącymi pokój" w wielorakim wymiarze tego słowa, które znaczy o wiele więcej niż po prostu brak wojny. Macie być ludźmi czyniącymi pokój, a zatem zaangażowanymi w tworzenie społeczeństwa braterskiego, wspólnoty braci i sióstr. Mówiłem o tym w noworocznym orędziu na Światowy Dzień Pokoju. Nie zaszkodzi teraz do niego powrócić i zastanowić się nad jego treścią. Stwierdzając, iż "pokój i młodzi idą razem", powiedziałem tam między innymi: "Przyszłość pokoju, a zatem przyszłość ludzkości, zależy w sposób szczególny od podstawowych wyborów moralnych, których mają dokonać ludzie młodego pokolenia" (2).

To wy jesteście młodym pokoleniem. List, jaki z okazji obecnego spotkania skierowałem do młodzieży na całym świecie, otwierają życzenia, zaczerpnięte z pierwszego Listu św. Piotra: "abyście umieli zdać sprawę z tej nadziei, która w was jest" (por. 3, 15).