przewiń do końca przewiń do początku zobacz pełny tekst dokumentu

Przemówienie podczas spotkania czterech pokoleń na stadionie Azteków, 4

4. Sobór Watykański II, jako ewangeliczna odpowiedź na przemiany świata w ostatnim okresie oraz jako początek nowej wiosny chrześcijaństwa (por. Tertio millennio adveniente, 18) był wydarzeniem opatrznościowym dla XX stulecia. Stulecie to widziało dwie wojny światowe, grozę obozów koncentracyjnych, prześladowania i ludobójstwo, ale było też świadkiem pomyślnych wydarzeń niosących nadzieję na przyszłość, takich jak powstanie Organizacji Narodów Zjednoczonych i ogłoszenie Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka.

Dlatego z radością stwierdzam, że przyjęcie wskazań soborowych przyniosło dobroczynne skutki w postaci pogłębionego poczucia komunii i braterstwa między biskupami Ameryki; wyraziło się ono przez ich ścisłą więź z Papieżem podczas obrad Synodu, który wczoraj uroczyście zamknąłem; owocem Soboru jest też coraz większy udział ludzi świeckich w budowie Kościoła; rozwój ruchów, które prowadzą swoich członków do świętości i apostolatu; wzrost liczby powołań do kapłaństwa i życia konsekrowanego, jaki można zauważyć w wielu regionach, w tym także w Meksyku.

Do zgromadzonych tutaj czterech pokoleń zwracam się z pytaniem: Czyż nie jest prawdą, że świat, w którym żyjemy, jest zarazem wielki i ułomny, wspaniały, ale czasem zagubiony? Czyż nie jest to świat pod pewnymi względami rozwinięty, ale pod wieloma innymi zacofany? Nie ulega wątpliwości, że ten świat — nasz świat — potrzebuje Chrystusa, Pana historii, który rozjaśnia tajemnicę człowieka i swoją Ewangelią wskazuje mu drogę do znalezienia rozwiązań najważniejszych problemów naszych czasów (por. Gaudium et spes, 10).

Jednak niektórzy z możnych tego świata odwrócili się od Chrystusa i dlatego kończące się stulecie jest bezradne wobec śmierci głodowej milionów ludzi, choć zarazem — paradoksalnie — wzrasta produkcja rolna i przemysłowa; nie chce bronić wartości moralnych, niszczonych stopniowo przez narkomanię, korupcję, nieograniczony konsumpcjonizm i powszechny hedonizm; przygląda się bezczynnie, jak pogłębia się przepaść między krajami ubogimi i zadłużonymi a potężnymi i bogatymi; nie chce dostrzec głębokiej przewrotności i groźnych konsekwencji «kultury śmierci»; popiera ochronę środowiska, ale nie rozumie, że głęboką przyczyną wszelkich zamachów na przyrodę jest nieład moralny i pogarda, jaką człowiek żywi dla człowieka.